"Symetrysta" to mój ulubiony wytrych utkany przez ćwierćinteligenckich fundamentalistów na najzwyklejsze osoby o mniej skrajnych albo centrowych poglądach. "Nie zgadasz się NA 100 PROCENT ze mną?! Ty przebrzydły symetrysto! Nazistom byś pewnie powiedział, żeby dalej mordowali, ale co drugiego Żyda, co?". Itd, itp.
Putin mówił o tym na spotkaniu z władzami Rady Federacji, wyższej izby rosyjskiego parlamentu. Prezydent podjął senatorów w swojej rezydencji w Nowo-Ogariowie koło Moskwy. Powinniśmy przeprowadzić taką analizę, aby odgrodzić naszych obywateli od przemocy ze strony różnych radykałów, terrorystów i ludzi o skrajnych poglądach
Lubelskie Stowarzyszenie Represjonowanych w Stanie Wojennym uprzejmie zwraca się do p. Prezydenta z apelem o interwencję w sprawie łamania przez Sąd Okręgowy w Poznaniu elementarnych zasad sprawiedliwości i nadużywania swej władzy do celów politycznego represjonowania osoby o niezależnych poglądach. Chodzi o p.
grupa ludzi o skrajnych poglądach politycznych. tajny wysłannik polityczny. członek tajnych służb PRL. porozumienie partii politycznych. ustrój społeczny i polityczny, w którym władzę sprawują kobiety. tajny schowek. rząd stosujący ucisk polityczny.
ekstrema » grupa ludzi o skrajnych poglądach politycznych. ekstrema » grupa ludzi wyróżniających skrajne poglądy. ekstrema » grupa osób wyznających skrajne poglądy. ekstrema » grupa wyznająca skrajne poglądy. ekstrema » jastrzębie. ekstrema » konserwa. ekstrema » krańcowo skrajni. ekstrema » krańcowość. ekstrema » ludzie
Перевод контекст "polityk" c польский на английский от Reverso Context: polityk wspólnotowych, polityk gospodarczych, polityk ue, polityk unii, koordynacji polityk
. Skieruję oficjalne pismo do pana marszałka Grodzkiego z prośbą o spotkanie. Skieruję także podobne pisma do wszystkich klubów i kół senackich - zapowiedział poseł PiS Bartłomiej Wróblewski, który został wybrany przez Sejm na Rzecznika Praw Obywatelskich. Przed nim teraz oczekiwanie na akceptację przez izbę wyższą. - Trzeba przełamać pat - uważa Wróblewski będzie gościem piątkowego programu "Sprawdzam" w TVN24. Poseł Prawa i Sprawiedliwości Bartłomiej Wróblewski został w czwartek wybrany przez Sejm na Rzecznika Praw Obywatelskich. Za kandydatem PiS na ten urząd było 240 posłów, 201 było przeciw. Teraz jego kandydaturą zajmie się w piątek rozmawiał z dziennikarzami w Sejmie. Podziękował na początku tym posłom, którzy nie należą do większości sejmowej, a oddali na niego głos lub wstrzymali się. - Co także jest wyrazem pewnego rodzaju sympatii - ocenił poseł głosowania na Bartłomieja trzeba przełamać patBartłomiej Wróblewski przekonywał, że jeśli Senat zatwierdził jego wybór na RPO, to będzie rzecznikiem "praw i wolności wszystkich Polaków". - Nie będę rzecznikiem ani rządu, ani opozycji. Będę stał tylko i wyłącznie po stronie obywateli - powtórzył wcześniejsze W najbliższych dniach skieruję oficjalne pismo do pana marszałka (Senatu, Tomasza - red.) Grodzkiego z prośbą o spotkanie. Skieruję także podobne pisma do wszystkich klubów i kół senackich. Będę starał się w kolejnych tygodniach spotkać się z możliwie wieloma paniami i panami senatorami. Zależy mi na rozmowie i że w rozmowach "będzie starał się zwrócić uwagę wszystkich senatorów, że w interesie Polski jest zrzucenie na moment politycznych pancerzy". - Trzeba przełamać pat związany z wielomiesięcznymi trudnościami w osiągnięciu porozumienia, ze nawet jeśli istnieją wątpliwości niektórych pań czy panów senatorów, dotyczących mojej aktywności politycznej, że jestem w stanie - jeśli zostanę wybrany na Rzecznika - wzbić się ponad wcześniejsze różnice i być osobą niezależną - o którym wspomniał Wróblewski, trwa od września 2020 ubiegłego roku, kiedy skończyła się kadencja Adama Bodnara na stanowisku Rzecznika Praw Obywatelskich. Od tego czasu parlament już trzykrotnie próbował wybrać jego jest posłem Prawa i Sprawiedliwości. Gdy Trybunał Konstytucyjny zajmował się przepisami aborcyjnymi, był reprezentantem wnioskodawców. We wrześniu ubiegłego roku został zawieszony w prawach członka partii za złamanie dyscypliny klubowej, głosując przeciwko nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. W listopadzie zawieszenie zdjęcia głównego: TVN24
W weekend Jarosław Kaczyński pojawił się w Kórniku w Wielkopolsce. Na miejscu czekali na niego także jego przeciwnicy. Partia rządząca opublikowała spot, w którym odpowiedzialnością za zachowanie demonstrantów obarcza Donalda Tuska i PO. Udostępnił go rzecznik rządu. Do wyborów parlamentarnych został jeszcze rok, ale nieformalna kampania rozpoczęła się już na dobre. Politycy PiS i opozycji ruszyli w Polskę, gdzie spotykają się ze swoimi zwolennikami. Jednak w kilku miejscach na przedstawicieli partii rządzącej czekali ich przeciwnicy. Incydenty przed spotkaniem z Jarosławem Kaczyńskim Gorąco było między innymi w sobotę przed i po spotkaniu z Jarosławem Kaczyńskim w Kórniku. Prezes PiS musiał wejść i wyjść w asyście policji tylnymi drzwiami, bo przed budynkiem protestowało kilkadziesiąt osób. Kaczyński skomentował zajście w czasie późniejszej wizyty w Poznaniu. – Rozwrzeszczane grupy ludzi, którzy naprawdę upadli bardzo nisko, biorąc pod uwagę ich język, ich agresję, ich twarze. To wszystko, co by wskazywało na to, że nie byli pod tylko i wyłącznie wpływem własnych emocji – stwierdził Kaczyński. PiS uderza w Donalda Tuska. Nowy spot Z kolei na oficjalnym profilu PiS opublikowany został krótki spot, w którym zestawiono przebitki pokazujące krzyczących wulgarne hasła przeciwników PiS z ostatnimi wypowiedziami Donalda Tuska o „organizowaniu się na ulicy, jeśli ta władza nie zniknie” i „wyprowadzeniu” Adama Glapińskiego z NBP. W materiale zacytowano też wpis byłej wiceprezydent Poznania Katarzyny Kierzek-Koperskiej. „Przyjechało panisko do Wielkopolski, do #Kornik i #Poznan. Myślało, że kwiatami i okrzykami «Ja-ro-sław» go przywitają. A tu niespodzianka, policja państwowa ledwo dała radę ochronić dygnitarza” – napisała na Twitterze. Na końcu materiału zamieszczono sugestywne pytanie: „Tak zwolennicy Platformy traktują ludzi o innych poglądach. Chcesz takiej władzy?”. twitter Rzecznik rządu o „mowie nienawiści” Spot udostępnił rzecznik rządu Piotr Muller. „Mowa nienawiści hodowana i wspierana przez @donaldtusk i @Platforma_org zbiera kolejne żniwa..”. – napisał współpracownik premier na Twitterze. Czytaj też:Prezes PiS ostro o Tusku: Nadzieja polskiej niewoli i podporządkowania pod but Niemiec
Ludzie o skrajnych i ekstremistycznych poglądach są mniej zdolni do wykonywania skomplikowanych zadań wymagających myślenia. czytaj dalej Do takich wniosków doszli naukowcy z Uniwersytetu Cambridge. W badaniu uczestniczyły osoby w wieku od 22 do 63 lat, które zostały poddane serii testów - 37 zadaniom neuropsychologicznym oraz 22 ankietom osobowości. "Kluczowym odkryciem było to, że ludzie o nastawieniu ekstremistycznym mieli tendencję do myślenia o świecie w kategoriach czarno-białych i mieli trudności ze złożonymi zadaniami, które wymagały skomplikowanych czynności umysłowych. Osoby lub mózgi, które mają trudności z przetwarzaniem i planowaniem sekwencji złożonych działań, mogą być bardziej przyciągane do skrajnych lub autorytarnych ideologii, które upraszczają świat" – mówi dr Leor Zmigrod z wydziału psychologii w Cambridge. Zobacz również
i Przemysław Czarnek i Piotr Patkowski Przemysław Czarnek nawet w radykalnym skrzydle PiS uchodzi za postać o skrajnych poglądach. Ostatnio minister edukacji i nauki znów ma swoje pięć minut, bo przyjęło się, że czerwiec jest miesiącem społeczności LGBT. Na dodatek w ostatnią sobotę przez Warszawę przeszła Parada Równości, co oczywiście nie uszło uwadze Przemysława Czarnka. Polityk PiS jednak sam ma pewien problem. Chodzi o jego jedną fotkę. To kłopotliwe zdjęcie wywoła burzę, bo choć Przemysław Czarnek oburza się LGBT, to na obrazku widać, jak sam przytulał młodego blondyna związanego z partią rządzącą. Chodzi o podsekretarza stanu w Ministerstwie Finansów - Piotra Patkowskiego. Przemysław Czarnek za chwilę będzie przeżywać piekielnie ciężkie chwile. Posłowie Koalicji Obywatelskiej właśnie złożyli wniosek o jego odwołanie. - Minister Czarnek musi odejść, jest ministrem złym i szkodliwym, pełnym pogardy i agresji. Jego wypowiedzi o młodzieży, o części polskiego społeczeństwa dyskwalifikują go nawet jako parlamentarzystę, nie mówiąc o tym, że go w pełni dyskwalifikują jako osobę, która ma odpowiadać za przyszłość polskich dzieci - argumentowała Barbara Nowacka. - Po dewastacji polskiego systemu oświaty przez panią minister Zalewską, która zlikwidowała gimnazja, rozpoczęliśmy podróż do ciemnogrodu. Przemysław Czarnek jest ministrem, który próbuje cofnąć nas do czasu obskurantyzmu, do czasów nietolerancji, do czasów, w których nie liczono się z prawami człowieka - wtórował jej Rafał Grupiński. Wcześniej minister edukacji i nauki na antenie TVP w skandaliczny sposób odniósł się do Parady Równości, która przeszła ulicami Warszawy. - Widzieliście zdjęcia z "Parady Równości", a to z równością nie ma nic wspólnego. Widzieliście tam osobników ubranych dziwacznie, mężczyznę ubranego jak kobieta, czy to są ludzie normalni państwa zdaniem? - wypalił. Okazuje się jednak, że Przemysław Czarnek ma jeszcze jeden problem. Chodzi o jego starą fotkę z Piotrem Patkowskim. Widać na niej, jak przytula tego młodego blondyna związanego z obozem PiS. Wiadomo oczywiście, że zdjęcie nie ma żadnego podtekstu erotycznego, ale jednak w kontekście poglądów i wypowiedzi ministra edukacji i nauki może szokować. ZOBACZ TAKŻE: Antoni Macierewicz pod kościołem. Jak go zobaczysz, padniesz! To naprawdę on! [Zdjęcia] Zdjęcie Przemysława Czarnka z Piotrem Patkowskim znaleźli w odmętach internetu Młodzi Demokraci. Z "Dziennika Wschodniego" dowiadujemy się natomiast, że fotografia autorstwa Krzysztofa Mazura zrobiona została podczas jednego z wieczorów wyborczych PiS. Widać, że między panami jest prawdziwa męska przyjaźń. CZYTAJ TAKŻE: Edyta Lewandowska z Wiadomości TVP została zapytana o seks. Jej mąż pogodynek to straszny farciarz
PolitykaTunezyjczyk Sami A. został wydalony z Niemiec w wyniku próby ominięcia procedur - twierdzą sędziowie. Władze Nadrenii Północnej-Westfalii twardo się wydaniu przez sąd postanowienia, że wydalony z kraju Sami A. ma znów zostać przywieziony do Niemiec, nasiliła się presja na polityków. Prezes Wyższego Sądu Administracyjnego w Münster, Ricarda Brandts, oświadczyła, że deportowanie mieszkającego wcześniej w Bochum Tunezyjczyka, domniemanego ochroniarza Bin Ladena, uznanego przez specsłużby za osobę stwarzającą zagrożenie dla kraju, stanowiło „znaczące przekroczenie granic ustanowionych przez państwo prawa”. Sądowi administracyjnemu w Gelsenkirchen świadomie nie udzielono informacji dotyczących podsądnego, by utrudnić w ten sposób wydanie niewygodnej dla władz decyzji – twierdzi Ricarda Brandts. Radzi innym sędziom, by na razie nie polegali na tym, co deklarują władze. Na zapytanie sądu w sprawie planów deportacji islamisty Federalny Urząd ds. Migracji i Uchodźców (BAMF) poinformował 11 lipca, że lot czarterowy, którym Sami A. miał zostać przetransportowany 12 lipca do Tunezji został odwołany. Władze nie poinformowały jednak sędziów, że wynajęły inny samolot na 13 lipca. Kiedy więc 13 lipca rano BAMF otrzymał faksem postanowienie sądu o wstrzymaniu deportacji ze względu na grożące Sami'emu A. w Tunezji tortury, samolot z islamistą na pokładzie znajdował się już w tunezyjskiej przestrzeni powietrznej. Państwo prawa chroni także swoich przeciwników Ricarda Brandts uważa, że przypadek ten stawia pod znakiem zapytania stan państwa prawa, szczególnie w kwestii podziału władzy i skutecznej ochrony prawnej. Państwo prawa musi działać skutecznie nawet w przypadku osób zagrażających bezpieczeństwu publicznemu, kryminalistów oraz terrorystów, zapewniając im ochronę prawną oraz poszanowanie praw człowieka – podkreśla prawniczka i dodaje, że "państwo prawa zbudowane jest na tym, że chroni i prawa mniejszości, i nawet prawa tych, którzy państwa prawa nie szanują". Słowa te skomentował minister spraw wewnętrznych Nadrenii Północnej-Westfalii Herbert Reul (CDU) w rozmowie z dziennikiem "Rheinische Post". Jego zdaniem prawnicy powinni mieć na uwadze, że "ich decyzje muszą być zgodne ze społecznym poczuciem prawa". Herbert Reul wątpi, czy tak jest w tym przypadku. Jeśli obywatele nie rozumieją decyzji sądu, stanowi to wodę na młyn osób o skrajnych poglądach – dodał minister. Przewodniczący Niemieckiego Stowarzyszenia Prawników Ulrich Schellenberg jednak skrytykował takie poglądy jako "wysoce niestosowne". Sprawa robi się niewygodna również dla innego członka nadreńskiego gabinetu, ministra ds. integracji i uchodźców Joachima Stampa (FDP). Ze strony opozycji słychać pierwsze głosy, że powinien wziąć na siebie odpowiedzialność za przeprowadzoną w trybie przyspieszonym i bez wiedzy sędziów deportację oraz podać się do dymisji. Lider opozycji Thomas Kutschaty (SPD) zarzucił Stampowi w rozmowie z rozgłośnią Deutschlandfunk, że "świadomie próbował przechytrzyć wymiar sprawiedliwości". Domagał się również przeprosin ze strony gabinetu Nadrenii Północnej-Westfalii. Stamp przyznał wprawdzie na konferencji prasowej w czwartek, że "nastąpiły błędy w komunikacji" między sądem a władzami i że "przypadek taki nie może się powtórzyć". Odmówił jednak ustąpienia ze swojego stanowiska. Joachim Stamp (z lewej) znalazł się pod polityczną presjąImage: picture-alliance/dpa/F. Gambarini Także szef rządu Nadrenii Północnej-Westfalii Armin Laschet (CDU) broni Joachima Stampa. Według niego, minister działał "całkowicie zgodnie z prawem". Chodzi tu o deportację pierwszej od 11 lat osoby uznanej za niebezpieczną, umieszczoną na szczycie listy osób zagrażających Republice Federalnej Niemiec – mówił Armin Laschet w Deutschlandfunk. Jednocześnie zadeklarował, że postąpi zgodnie z decyzją sądu. Wiceprzewodniczący FDP Wolfgang Kubicki z kolei zarzucił szefowi niemieckiego MSW Horstowi Seehoferowi "niewiarygodne zaniechania". Podległy ministrowi Federalny Urząd ds. Migracji i Uchodźców (BAMF) do dziś nie dostarczył wymaganego przez sąd administracyjny w Gelsenkirchen pisma, tak zwanej noty werbalnej, "z gwarancją, że Sami A. nie będzie poddany torturom w tunezyjskim więzieniu”. Tylko co dalej? Wyższy Sąd Administracyjny w Münster zdecydował, że deportacja była niezgodna z prawem, zaś Sami A. musi w związku z tym wrócić do Niemiec. Miasto Bochum i tamtejszy Urząd ds. Cudzoziemców wprawdzie mogą się jeszcze odwołać do Federalnego Sądu Administracyjnego, ale nie będzie to miało raczej żadnego wpływu na realizację postanowienia. Jedna rzecz jednak pozostaje niejasna: jak Sami A. ma wrócić do Niemiec. Tunezyjskie władze zwolniły wprawdzie islamistę z aresztu, ale zabrały paszport 42-latka i prowadzą przeciwko niemu dochodzenie. Tamtejszy wymiar sprawiedliwości powołuje się na suwerenność kraju i prawo do osądzania swoich obywateli. Miasto Bochum deklaruje, że w tym przypadku nic już więcej nie może zrobić. (dpa,afp/jak)
polityk o skrajnych poglądach